„Świętość to dla mnie dawanie się drugiemu człowiekowi..”

To był długi czas oczekiwania. Oczekiwania na wywiad z głębi serca. Ale osobiście nie żałuje. Czasem potrzeba czasu, czasu, aby to co jest w głębi serca wypłynęło. Niedziela ze Świętymi to piękny dzień, aby się zatrzymać. Zatrzymać i zrozumieć pojęcie świętości, które być może jest czasem nie do pojęcia, bo Święci są dla mnie Niepojęci. 
Witam Cię serdecznie. Na początku jak wskazuje tradycja, prosiłabym Cię, abyś opowiedział coś o sobie. 

Nazywam się Michał, mam 25. lat. Pochodzę z Bielska-Białej, a obecnie mieszkam i pracuję w Warszawie. Wychodzę z założenia, że życie jest wspaniałą przygodą do przeżycia – w której szkoda czasu na użeranie się z ludźmi, którzy nam źle życzą albo miejscami, które nam nie odpowiadają. Kocham piłkę nożną, czytanie książek, wypoczynek w ciepłych miejscach, a poza tym jestem wolontariuszem w domu dla chłopców z niepełnosprawnością intelektualną

Działasz i to już mocno inspiruje. Dzisiaj jednak, chciałaby porozmawiać z Tobą na temat świętości. Czy masz jedną osobę świętego, do której zwracasz się „wyjątkowo” ?

Na początek muszę przyznać, że częściej modlę się do Boga wprost, niż za pośrednictwem świętych. Tak chyba zostałem wychowany, że nie przywiązywaliśmy jakiejś ogromnej uwagi do świętych – koniec końców nasza modlitwa i tak trafia na ręce Boga. Być może nie doceniam na co dzień mocy orędowania świętych za naszymi troskami u Boga. Ale jeżeli pytasz – to tak, od czasu do czasu modlę się do św. Józefa o dobrą żonę i właśnie do mojego Patrona, św. Michała Archanioła o siłę do zmagań z codziennymi problemami.

Znam to doskonale. Sama również zwracam się „tak po prostu” do Boga. Może dlatego, że łatwiej.  Człowiek czasem idzie tą krótszą drogą, po to, aby móc docenić wielkość modlitwy, słowa. A jak Ty rozumiesz słowo „świętość”?

Świętość to dla mnie dawanie się drugiemu człowiekowi. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, że moje życie zrobiło się takie płaskie, byle jakie… i tego samego dnia w trakcie spowiedzi usłyszałem słowa: Nie ma życia bez miłości. Nie ma miłości bez ofiary dla drugiego człowieka. Wydaje mi się, że świętość to przesuwanie balansu w życiu: z egoistycznego „Liczę się ja” na „Liczy się drugi człowiek”. Myślę, że to łączy wszystkich świętych, jakich znamy – byli bardzo zaangażowani w oddawanie się drugiemu człowiekowi.

Pięknie to ująłeś. I to prawda- czasem, trzeba wyjść z własnej strefy komfortu. Myślisz, że dzisiaj jest trudniej być świętym niż dawniej ?

Myślę, że nie. Każdy czas ma swoje wyzwania. ograniczenia. Schemat świata, czyli walka dobra ze złem się nie zmienia. Ciągle są potrzebujący ludzie – kiedyś problemem mogło być dotarcie do nich, dziś w epoce social mediów możemy dotrzeć do każdego posiadacza smartfona, lecz… coraz mniej umiemy budować relacje. Myślę, że każdy czas ma swoje ograniczenia, ale też możliwości które można wykorzystywać do stawania się świętym.

Wydaje mi się, że świat social media coraz bardziej nas pochłania- nas jako ludzi i nas jako osób, tworzących relacje z dugim człowiekiem. Z każdym dniem staje się to coraz bardziej widoczne. Jeśli mowa o czynach; Co Twoim zdaniem, powinien zrobić człowiek, aby zostać świętym ? Czy mamy w ogóle jeszcze jakieś szanse? Czy świętość jest tylko dla „wybranych” ?

Zdecydowanie nie! Świętość jest dla wszystkich i myślę, że wśród nas jest wielu „miniświętych” – ja widzę to po mojej mamie, czy też babci. Te kobiety mają tyle serca, że dla mnie urastają do rangi świętych – choć prawdopodobnie nie doczekają się beatyfikacji przez Kościół. Myślę, że świętość to nie tytuł, ale styl życia. Przygoda. Myślę, że gdyby zapytać św. Matkę Teresę o to, dlaczego poświęca się trędowatym na ulicach Kalkuty, nie odpowiedziałaby „cierpię i rezygnuję z normalnego życia, po to żeby kiedyś zostać świętą”. Podobnie męczennicy, którzy ginęli w imię Jezusa z pokojem w sercu, wielbiąc Boga. To nie może być ofiara sama z siebie. To musi być coś jak powołanie. Świętość to stan, w którym znajdujemy sens życia, przez co chcemy w nią brnąć coraz głębiej i głębiej.

Tak naprawdę „miniświętych” spotykamy każdego dnia „na ulicy”, oni są wsród nas, tylko my musimy tworzyć oczy, a przede wszystkim serce. A dlaczego akurat do wspomnianego świętego zwracasz się najczęściej? 

Jest mi bliski z kilku powodów. Przede wszystkim, Tradycja opisuje go jako najsilniejszego z Aniołów. To bardzo mi schlebia, bo był taki okres w moim życiu, kiedy bałem się wielu rzeczy – byłem nieśmiały, nie wierzyłem we własne możliwości, szybko się poddawałem. Może nie kierowałem wszystkich myśli prosto do Michała Archanioła, ale czułem, że gdy tej męskiej siły mi zabraknie, to on mnie wspomoże.

Michał, skoro mowa o świętych, to kiedy Ty się do niego najczęściej zwracasz ? 

Myślę o nim wyjątkowo zawsze w dniu imienin, który był całkiem niedawno (29 września). Na co dzień, najczęściej zwracam się do niego w modlitwie Aniele Boży. Często też recytuję modlitwę do św. Michała Archanioła rano, w drodze do pracy – prosząc o siły na nadchodzący dzień i wyzwania, które mnie czekają.

Za niedługo będzie Dzień Wszystkich Świętych. Jak rozumiesz to święto ? Dostrzegasz w nim coś wyjątkowego ?

Długo było to dla mnie smutne święto, kojarzące się z tymi, których z nami już nie ma. Od pewnego czasu zaczynam jednak dostrzegać pewną magię w cmentarzach pełnych zniczy i myśleniem nie tylko o zmarłych, ale też świetych, którzy – jak wierzę – w tych dniach są szczególnie blisko nas.

Mnie osobiście się wydaje, że oni w tym dniu mają czas pełen radości- radości w niebie. Nasuwają Ci się jakieś słowa, które chciałbyś nam wszystkim przekazać ? 

Być może nie dostrzegam tego na codzień, ale wiem, że św. Michał Archanioł ma naprawdę wielką siłę. Przede wszystkim, do walki ze złem. To on, wg Tradycji w trakcie buntu aniołów, którzy przechodzili na stronę szatana, krzyknął „Ktoż jak Bóg!”. Lubię sobie tak pokrzyczeć sam do siebie, gdy czeka mnie trudny dzień. Czuję wtedy więcej wsparcia od mojego Patrona.

Czy miałeś w swoim życiu wydarzenia/ sytuację, które w jakiś sposób pokazały Ci wyjątkową obecność, wsparcie ze strony świętego?

Nie miałem takiej jednej głośnej sytuacji. Ale wierzę, że takie działania się na pewno pojawiały – czesto może tego nie dostrzegałem od razu. Mam np. to szczęście, że mimo podróży po różnych miejscach świata o różnych porach, nic poważnego nigdy mi się nie stało. Nikt mnie nie napadł, nie okradł, nie oszukał – a podczas rozmów ze znajomymi wiem, że w niektórych miastach np. kradzieże były na porządku dziennym.

Michał, dziękuję Ci z całego serca za Twoją otwartość, słowa z serca i poświęcony czas. 

Dziękuję za rozmowę!

Michał

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tu jestem:

Zapisz się do newslettera

Pozostałe wpisy