Beskidzkie szlaki na rowerze

Od dłuższego czasu dostaje od Was pytania, dlaczego i za co, tak bardzo lubię góry. Uznałam, że to będzie dobra okazja, aby napisać o tym kolejny wpis. A z racji mojego ostatniego wyjazdu, po którym wciąż żyje pozytywnymi emocjami- warto się nimi podzielić.

Tym razem padło inaczej. Tym razem padło na…. BESKIDY. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że posród wszystkich gór, właśnie te są mocno zapomniane. Pomimo pojawiających się wielu przygód, mogę stwierdzić, że poprzez wszystko człowiek się uczy. Uczy się pokory, odwagi, pokonywania lęków, a przede wszystkim uczy się innego podejścia do życia.

Na początku dziękuję. Gdyby nie PATRONITE, prawdopodobnie ten wyjazd nie miałby w ogóle prawa bytu, a jeśli by się odbył, to pewnie w innych okolicznościach. Z tego miejsca dziekuję moim Patronom. Dziękuję za to, że po prostu jesteście. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo Wasza pomoc, obecność oraz wsparcie; pokrzepia moje serce oraz duszę. Serce, które staje się radośniejsze na myśl, że mogę planować kolejny wyjazd, że mogę Wam pokazywać kolejne piękne zakątki. Choć coraz częściej  wyjazdy pokazują, że nie warto planować, a rodząca spontaniczność zostaje na dłużej w pamięci.

Miasta, miasteczka, które swoim klimatem sprawiły, że mogliśmy się poczuć „jak u siebie”. Lubię góry- ba uwielbiam! Ale kameralne miasteczka też z pewnością będą należały do moich ulubionych.

Jednym z nich był z pewnością Żywiec. Przyjazni ludzie, dużo radości, życia.  Pyszna lemoniada spowodowała, że przypomniałam sobie, jak to jest mieć „czystą głowę”, gdzie w ostatnim czasie było o to bardzo trudno. 

A jeśli Żywiec to koniecznie rowerem po MILÓWCE. A jeśli Milówka to BESKIDY. Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na inną wersję zwiedzania i zdobywania kolejnych mniejszych/ większych szczytów. Góry w wydaniu rowerowym po raz pierwszy były wyjątkowo ciężkie. Pokazały, że praca nad sobą to ciągły proces. Proces, który wymaga przede wszystkim własnej determinacji.

Ile, za ile ? 

Pytaliście o kwotę za wypożyczenie rowerów. Za łączny czas wypożyczenia wyszło nam 30 zł. Mieliśmy jezdzić cały dzień, jednak z powodu burzy musieliśmy wrócić „do bazy”. Cały dzień wypożyczenia sięga kwoty 50 zł. 

Jak to wyglądało ? Podjechaliśmy pod dany obiekt samochodem. Zostawiliśmy go na parkingu i przesiedliśmy się na swój sprzęt. Jedyne czego Pan potrzebował podczas wcześniejszej rezerwacji, to informacji dotyczącej rodzaju roweru;  elektryczny, górski (itd) oraz nasz wzrost. Resztę już sam dopasował (idealnie). Trafiliśmy na bardzo miłych gospodarzy, z sercem na dłoni. Polecili nam piękne trasy z mocnymi podjazdami. 😄 Było warto !🥰

Czy było trudno ?

Strome podjazdy, podczas których zaciskałam tylko zęby, żeby nie być wapniakiem i kolejny raz się nie zatrzymać. Pomimo wielu kilometrów pokonywanych w Rzeszowie i okolicach, weszłam na wyższy level. Mimo tego- potrzebowałam przerw. Zatrzymywałam się co kilka (kilo)metrów. Dlaczego o tym pisze ? Bo chcę być autentyczna. Autentyczna nie tylko w internecie, ale również w codzienności. Choć mnie również o to ciężko. Ciężko w różnego rodzaju życiowych sytuacjach być „happy all the time”. Ważne jest, aby po tych momentami pamiętać, że każda z sytuacji uczy nas czegoś zupełnie innego i równie wartościowego.

Pisałam Wam niejednokrotnie, że widoki po wyjściu/ wyjechaniu na dany szczyt wynagradzają wszystko- dla nich warto, choćbym nawet miała zatrzymywać się co kilka metrów, byle tylko wyjść/wyjechać „na szczyt”.

Oczywiście, żeby nie było zupełnie pięknie, sielankowo, było z przygodami. Osobiście uważałam, że zdążymy. Nie udało się- pośród otaczających dookoła gór, złapała nas burza, gdzie pioruny były nieziemskie, a deszcz zacinał z każdym kilometrem coraz bardziej. Od tamtego czasu, zacznę doceniać przydrożne stacje benzynowe- bo na niej przeczekaliśmy tą najgorszą fazę załamania pogody.

Jeśli będziecie zastanawiać się nad wypożyczeniem rowerów w górach, dolinach, bądz po prostu do zwiedzania nowych miejsc- z całego serca mogę je polecić. Wiadomo, również miałam obawy czy dany sprzęt nie będzie feralny. Natomiast  (oprócz burzy) udało się wszystko rewelacyjnie. Wspomnienia warte zapamiętania. Dlatego i za to kocham góry. 💙

Jeszcze tam wrócimy ! Przesyłam Wam beskidzkie pozdrowienia i nutkę na nowy dzień w beskidzkim klimacie. 😄

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tu jestem:

Zapisz się do newslettera

Pozostałe wpisy