„Życie…nie ogarniam”- recenzja

„Nie ogarniasz? Bóg ogarnia.”

Szczerze mówiąc, dawno nie miałam w rękach książki, która „pochłonęła” mnie w zupełności, przede wszystkim swoją prostotą. Pewnie gdyby nie mój słabszy stan zdrowia, przeczytałabym ją w jeden dzień. Tak, potrzebowałam dwóch.

„Życie…nie ogarniam”, to pierwsza książka z serii „Nie ogarniam”. Pierwotnie przeczytałam tą o życiu. Czeka na mnie natomiast „Miłość…nie ogarniam”.

„Życie…nie ogarniam”, to książka którą z ręką na sercu polecam każdemu. Nie ma tutaj znaczenia płeć, status społeczny, bądź materialny. Koniecznie musisz ją przeczytać. Jest to książka pisana prostym językiem. „Prostym językiem, o trudnych sprawach”- jak można zobaczyć na jej okładce. Często jest tak, że gdy zaczyna się czytać daną książkę, pierwsze strony przychodzą z wielkim trudem. Aby przez nie przemknąć- potrzeba więcej czasu. Tej natomiast chciało się więcej i więcej.

Książka, która powoduje w głowie dużą burzę myśli. Nie tylko tych negatywnych, ale przede wszystkim tych pozytywnych. Jej krótka forma, przeplatana urywkami wierszy, treściami piosenek, odwołaniem do Pisma Świętego- pomaga czytelnikowi wejść w głąb siebie.

„Naszą najważniejszą relacją jest związek z samym sobą.” I.Majewska- Opiełka

Pan Jerzy dzieli się w niej swoim życiowym doświadczeniem, wewnętrznymi rozterkami, wydarzeniami, które miały znaczenie na jego dalsze postrzeganie świata, a przede wszystkim życia. W ostatnim poście dzieliłam się z Wami, że lubię czytać książki również z tego względu, że mam okazję utożsamiać się z autorem. Myślę, że byłaby ona dobry rozwiązaniem dla rodziców, ale również dla młodzieży „szukającej”.

Autor pokazuje, że nie zawsze trzeba sobie ze wszystkim wyśmienicie radzić, warto dać sobie prawo do błędów. W wybitny sposób udowadnia, że tak naprawdę „najzwyklejsze nieogarnianie” to jeden z najbardziej wyjątkowych paradoksów życia, a ponad tym wiary. Czytając ją, w głowie rodzi się wiele życiowych rozwiązań, które pomagają w jasny sposób wypracować odpowiednie metody działania oraz radzenia sobie z sytuacjami, które wydają się być (nad wyraz ) beznadziejne. Zawsze jest jakieś wyjście, w czym autor próbuje nas utwierdzić. 

Jednego żałuje, drogi księże, jednego. (…) Ilu pięknych poranków nie widziałam przez te moje zatroskanie, ile wspaniałych wschodów słońca straciłam, nieustannie myśląc o tym, co zrobię, czym nakarmię, jak sobie poradzę.” K.Grzywocz „Jak smakować życie”

Książka ukazuje prawdę, którą przed sobą ukrywamy. Której jesteśmy świadomi, a którą wciąż zagłuszamy.  Nie chciałabym Wam zdradzać dokładnej treści książki, bo uważam, że każdy powinien ją przeczytać niezależnie od wieku. Jedyne co mogę powiedzieć- warto zacząć smakować i przy tym celebrować życie.  

Ściskam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tu jestem:

Zapisz się do newslettera

Pozostałe wpisy